WĄGROWIEC - Policja sprawdza czy ratownicy nie złamali prawa
Sprawą załogi karetki pogotowia, która przejeżdżała obok miejsca tragicznego wypadku w święta zajęła się policja. - Cały czas trwa postępowanie. Sprawdzimy także czy załoga karetki nie złamała prawa nie udzielając pierwszej pomocy poszkodowanemu - mówi Anna Starzyńska rzecznik prasowy wągrowieckiej policji. Za nie udzielenie pierwej pomocy grozi nawet do 3 lat pozbawienia wolności.
18-letni Darek, który wówczas dopiero po kilkudziesięciu minutach trafił do wągrowieckiego szpitala ciągle przebywa w stanie krytycznym w wągrowieckim szpitalu. Szanse na jego uratowanie są bardzo małe. Jak udało się nam nieoficjalnie się dowiedzieć, jeśli nie uda się uratować młodego życia rodzina wyraziła zgodę na pobranie narządów, które mogą uratować inne życie.
Przypomnijmy: Do tragicznego zdarzenia doszło w poranek 26 grudnia na ulicy Kościuszki w Wągrowcu. Na wysokości Ośrodka Sportu i Rekreacji Dariusz, kierujący fordem fiesta, uderzył w przydrożny płot. Uderzenie było na tyle silne, że odrzuciło jeszcze samochód, który zatrzymał się dopiero na przydrożnym drzewie. Przyczyną wypadku było prawdopodobnie niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Do zdarzenia doszło zaledwie kilkaset metrów od szpitala, a kilka minut po wypadku obok pechowego miejsca przejeżdżała karetka pogotowia. Medycy jednak nie od razu pospieszyli na pomoc rannemu. Nie zatrzymali się przy rozbitym aucie, nie wezwali także przez CB-radio innej karetki, aby ta sprawdziła czy w samochodzie nie znajduje się ranna osoba. Rozbitym samochodem zainteresowała się dopiero przypadkowa kobieta, która powiadomiła pogotowie.WąGROWIEC