Na gaz i na... kredyt
W niewielkiej łazience Weroniki T. z Tychów wisi nowy gazowy piec i właśnie owo urządzenie spędza sen z powiek starszej kobiecie. – Nie wiem jak mogłam dać się tak zbałamucić, tym bardziej, że mój stary piec działał bez zarzutu. Pewnego dnia po prostu przyszli do mnie fachowcy mówiąc, że są ze spółdzielni i kazali wymienić piec, bo według nich nie spełniał unijnych norm. Co miałam zrobić? Mówili, że są z administracji, więc podpisałam co kazali. Teraz przez to wszystko nie mogę jeść, ani spać. W dodatku muszę spłacać 2 tysiące kredytu, za coś, co wcale nie było mi potrzebne – żali się starsza kobieta.