Rozmawiamy z Joanną Skrzydlewską
Po co właściwie wdepnęła pani w politykę?
- Jestem głównie kobietą, a tylko chwilowo posłem. Każdy próbuje różnych rzeczy. Mnie się polityka spodobała, gdy tata był radnym. Potem sama pracowałam w urzędzie i poznawałam mechanizmy od drugiej strony. Przekonałam się, że to zajęcie niewdzięczne, ale i wciągające. Lubię adrenalinę. Nie odstrasza mnie, że polityków ogólnie się nie lubi. Nie może być innej reakcji, gdy patrzymy na to, co się w Polsce dzieje.