Pies zdychał, a weterynarze nie odbierali telefonu
Piotrków Tryb. Sylwia Wesołowska ma nadzieję, że przypadek jej psa spowoduje zmianę organizacji nocnej pomocy dla zwierząt, która teraz w mieście mocno kuleje. Ze zdychającym Ramzesem piotrkowianka musiała pojechać w nocy aż do Bełchatowa, bo piotrkowscy lekarze nie odbierali telefonów, pod którymi teoretycznie dyżurują.