Witaszczyk na dziś: Tanie dranie
Jak podaje newsweek.pl, Tomasz Nowakowski, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, nie żałował sobie, płacąc służbową kartą w restauracjach i sklepach. W 2004 roku tuż przed Wigilią samych kosmetyków kupił za 1500 zł. Widać pasował do idei taniego państwa, gdyż na rządowym stanowisku pozostał po objęciu władzy przez PiS. Reprezentacja tanich ministrów taniego państwa wzmocniła się wtedy m.in. o Tomasza Lipca. Ten pierwsze ministerialne imieniny też urządził sobie na koszt Ministerstwa Sportu. Teraz mamy kolejną edycję taniego państwa. Ciekawe, który minister pierwszy da się przyłapać, jak szasta naszymi pieniędzmi? Bo jest pewne, że szastać będą nawet wtedy, jeśli ograniczy im się zakupy tylko do sklepów Biedronki.